Artykuł dotyczy spraw cywilnych, gospodarczych, rodzinnych oraz spraw z zakresu prawa pracy

To pytanie zadaje sobie większość osób, które nigdy wcześniej nie miały do czynienia z sądownictwem, czy to osobiście, czy to w bliskiej rodzinie, a niespodziewanie otrzymały wezwanie do stawiennictwa w sądzie w charakterze świadka. Często po zapoznaniu się z wezwaniem nie wiedzą, czego dotyczy sprawa i dlaczego w ogóle zostały powołane na świadka.
Rozwiewając wszelkie wątpliwości – jeśli sąd wzywa Cię na świadka, musisz uczestniczyć w rozprawie. Przed pandemią napisałabym, że musisz stawić się w sądzie, ale obecnie nie zawsze jest to konieczne, o czym więcej poniżej.

Zdarza się, że świadek nie chce przyjść do sądu, ponieważ nie ma wiedzy na temat sprawy albo niczego nie pamięta. Często wynika to z faktu, że po otrzymaniu wezwania świadek dowiaduje się jedynie, kto jest stroną w sprawie (co np. w przypadku byłych kontrahentów, inwestorów itp. może nic świadkowi nie mówić) i otrzymuje bardzo ogólną informację na temat przedmiotu sprawy – informacja ta nie jest indywidualnie wpisywana przez sąd i zazwyczaj brzmi bardzo lakonicznie, np. „w sprawie umowy o dzieło/zlecenie”. Nic dziwnego, że takie wezwanie może nic świadkowi nie mówić.

Często też świadek nie zdaje sobie sprawy, że jego wiedza może być istotna i dopiero zadanie odpowiednich pytań przez pełnomocnika – radcę prawnego lub adwokata – może „wydobyć” tę wiedzę. Dlatego świadek musi stawić się w sądzie, a najgorsze, co go może spotkać, to poczucie straty czasu, jeśli nie będzie w stanie odpowiedzieć na zadawane pytania. Jednak to właśnie od świadka sąd musi usłyszeć, że świadek nie ma wiedzy na dany temat lub czegoś nie pamięta. Nie wystarczy tego napisać w liście czy mailu do sądu.

Oczywiście, nie oznacza to, że musisz, przysłowiowo, rzucić wszystko, żeby stawić się w sądzie. Jeśli po otrzymaniu wezwania wiesz, że w tym terminie masz urlop, wyjazd, wizytę w sanatorium itp., czym prędzej napisz do sądu z wnioskiem o zmianę terminu przesłuchania, załączając stosowne dowody, np. bilet lotniczy, potwierdzenie wykupienia wycieczki. Przeszkodą do stawiennictwa może być także nagłe pogorszenie stanu zdrowia – wówczas wystarczy wysłać do sądu zwolnienie lekarskie, najlepiej od lekarza sądowego. W przypadkach bardzo nagłych można to zrobić nawet po terminie rozprawy, choć wówczas należy liczyć się z tym, że sąd zdąży już ukarać Cię grzywną za niestawiennictwo.

Zmiany przepisów związane z sytuacją pandemiczną wprowadziły dodatkowe możliwości. Obecnie może być tak, że sąd od razu w wezwaniu wyśle Ci link do rozprawy online – wówczas będziesz musiał połączyć się z sądem przez internet i złożyć zeznania. Nawet jeśli wezwany zostaniesz do osobistego stawiennictwa i takiego linka nie otrzymasz, możesz od razu napisać do sądu wniosek o przesłuchanie zdalne, szczególnie jeśli mieszkasz daleko od sądu. Możesz także złożyć wniosek o przesłuchanie przed sądem w miejscu swojego zamieszkania lub o umożliwienie składania zeznań zdalnie, ale w sądzie w swoim miejscu zamieszkania, jeśli nie masz dostępu do komputera czy internetu. Sąd może również przesłuchać Cię na piśmie – wówczas otrzymasz listę pytań, na które będziesz musiał odpowiedzieć pisemnie i wysłać odpowiedzi do sądu.

Jak widać, możliwości jest mnóstwo. Najgorsze, co możesz zrobić, to w ogóle nie skontaktować się z sądem i nie stawić się na rozprawie, ani osobiście, ani online. Wówczas sąd może ukarać Cię grzywną za nieusprawiedliwione niestawiennictwo – do 3 tysięcy złotych, a nawet doprowadzić Cię przez policję. Pamiętaj także, że przysługuje Ci zwolnienie z pracy na czas rozprawy, a także możliwość złożenia wniosku o zwrot kosztów dojazdu do sądu i zwrot utraconych dochodów. Pamiętaj jednak, że koszty te poniesie strona przegrywająca sprawę, więc jeśli stroną tą jest ktoś Ci bliski, warto przemyśleć sens składania tego wniosku.